W piątek 11 października 2024 r. w Muzeum Armii Krajowej odbyło się oficjalne zakończenie wystawy czasowej "Artystyczny dialog pokoleń".
Na ekspozycji prezentowane były oryginalne rysunki i obrazy Romana Burdyłły, przed wojną studenta warszawskiej ASP, a w czasie wojny zesłańca w ZSRS i żołnierza Armii gen. Andersa. Towarzyszyło im dwanaście obrazów, jakie na bazie szkiców Romana 80 lat później namalowała jego stryjeczna wnuczka Paulina Dąbrowska-Dorożyńska.
Gości finisażu przywitał dyrektor Muzeum AK dr Jarosław Szarek. - Roman Budyłło był malarzem, ale też żołnierzem. Zginął 12 maja 1944 r. w dniu historycznego ataku na Monte Cassino. Pozostawił po sobie twórczość, którą tu pokazujemy. Muzeum AK jest muzeum wojskowym, muzeum opowiadającym o armii podziemnej. A on przecież w ty samym czasie był żołnierzem armii w mundurze - podkreślił dyrektor.
Rolę przewodnika po wystawie pełniła Paulina Dąbrowska-Dorożyńska. Opowiedziała o historii swojej rodziny i eksponatach z nią związanych, a w sposób szczególny o postaci Romana Burdyłły. Przybliżyła jego życiowe losy, ze szczególnym uwzględnieniem okresu wojny. Roman został wtedy zesłany do Związku Sowieckiego, a następnie wraz z Armią gen. Andersa trafił na Bliski Wschód i do Włoch, gdzie zginął w bitwie o Monte Cassino.
Podczas tej wędrówki, jak przystało na artystę malarza, nieustannie rysował i szkicował to, co widział - ludzi, budowle, krajobrazy. - Jako artysta wiedział, że musi ćwiczyć rękę, żeby się nie zastała. Tak jak pianista musi ćwiczyć dłonie, tak samo musi robić malarz - mówiła Paulina Dąbrowska-Dorożyńska.
Niezwykłym zrządzeniem losu, ponad tysiąc jego szkiców i rysunków wykonanych na małych karteczkach zachowało się i po wojnie trafiło w ręce rodziny. W oparciu o niektóre z nich Paulina Dąbrowska-Dorożyńska, malarka, absolwentka krakowskiej ASP, wykonała dwanaście obrazów olejnych. Je również można było obejrzeć na wystawie i stąd właśnie jej tytuł "Artystyczny dialog pokoleń".
Ekspozycja była prezentowana w Muzeum AK od 31 sierpnia. Przygotowało ją Stowarzyszenie "Narębski Point".
Tekst i fot.: Paweł Stachnik









