Świętujemy 101. urodziny żołnierza AK - przedstawiciele Muzeum Armii Krajowej z wizytą u Jana Lohmanna.
2 lipca 2026 r., dokładnie w 101. rocznicę urodzin Jana Lohmanna, zastępca dyrektora Muzeum AK prof. Olgierd Grott wraz z pracowniczką Działu Upowszechniania Moniką Karolczuk odwiedzili Szanownego Jubilata, wręczyli mu bukiet kwiatów i złożyli życzenia - tradycyjne "Sto lat!" zamieniając w "Następne sto lat!".
Jan Lohmann ps. "Felix" nie tylko zasłużył się walką w szeregach Armii Krajowej, jest także pisarzem i poetą. W ubiegłym roku została wydana ostatnia z Jego książek (następna ma się ukazać lada dzień!). Te wydane w 2025 r. wspomnienia "Wszystko, co we mnie, jest z Secemina" otrzymaliśmy opatrzone Jego dedykacją. Wiele miejsca poświęcił w tej książce sielskiemu dzieciństwu spędzonemu w rodzinnym dworze w Seceminie, ale i uchylił rąbka czasom spędzonym "w lesie" w oddziale AK oraz represjom, jakich doświadczył po wojnie "za wierność Ojczyźnie i Bogu".
Pomimo bardzo trudnych przeżyć (dwukrotnie ranny w walkach partyzanckich, po wojnie więziony i szykanowany), Jan Lohmann zachowuje nieustanną pogodę ducha. W takim też stylu relacjonuje dawne wydarzenia, o czym na przykład świadczy nawiązujący do upalnej pory roku urywek z Jego wojennych wspomnień:
"W lecie siedzieliśmy w zamaskowanych szałasach ze świerkowych gałęzi. Jedna z pierwszych akcji to wzięcie trzech kąpiących się w stawie Niemców, o których zawiadomił gajowy, z których dwóch nago wróciło do swoich, a jeden Ślązak, który powiedział, że jest Polakiem, został wcielony do oddziału w randze kaprala".
Ale i były inne, bardziej ryzykowne akcje: "...przypomniałem sobie [...] nocną akcję na towarowy pociąg wiozący ludzi do obozu. Ostrą strzelaninę koło torów. Zatrzymanie tego pociągu. Akcję na wieś, w której Niemcy rozstrzeliwali ludzi za pomoc partyzantom. Odbieranie nocą zrzutu. Zdobycie Zollamtu w Charsznicy. Zdobycie posterunku żandarmerii, akcje w mundurach niemieckich. Odbijanie więźniów, akcję pod Cisią Wolą, w której byłem po raz drugi ranny. Wykonywanie na konfidentach, czyli świniach i idiotach, wyroki".
Spotkanie urodzinowe Janem Lohmannem, okraszone ciekawymi wspomnieniami, to było spotkanie z żywą historią, jej naocznym świadkiem i uczestnikiem. Dziękujemy, Panie Janie!
Na zdjęciach: delegacja Muzeum AK z życzeniami u Jana Lohmanna; Jan Lohmann na wernisażu wystawy w Muzeum AK; książka Jubilata "Wszystko, co we mnie, jest z Secemina".
Tekst: Monika Karolczuk









