Książka jest kontynuacją "Mojego września 1939" tego samego autora.
W czasie okupacji niemieckiej Marian Jędo szybko wstąpił w szeregi konspiracji. Już w 1940 r. został zaprzysiężony w Związku Walki Zbrojnej (ZWZ). Wiosną 1943 roku został dowódcą osłony radiostacji "Wisła" pracującej dla Delegatury Rządu RP na kraj. To właśnie na konspiracyjnym wątku swojego okupacyjnego życia Jędo skupił się na kartach pamiętnika.
Wobec tragicznej sytuacji ekonomicznej rodziny, Marian Jędo zmuszony został do podjęcia pracy, najpierw w gminie Piaski Wielkie, potem od czerwca 1940 r. do stycznia 1941 r. przy kładzeniu kabli w firmie Henop i Spółka. Później, do czerwca 1941 r. uczeń kursów doszkalających w specjalności obróbki metali lekkich w zakładach Luftfahrtministeriumswerkstätte w byłej Państwowej Szkole Przemysłowej na ul. Krupniczej. Dzięki znajomościom pozyskanym przez siostrę Marię został zwolniony z wyjazdu do Niemiec (w praktyce kurs doszkalający był przedsionkiem do wyjazdu na roboty do Rzeszy). Na początku 1942 r. pracował w biurze gminy Piaski Wielkie przy wystawianiu dokumentów osobistych. 15 stycznia powołany do Służby Budowlanej (Baudienst), dzięki czemu uniknął aresztowania, do którego doszło w jego poprzednim miejscu pracy. Dzięki pobytowi w Służbie Budowlanej posiadał możliwość swobodnego przemieszczania się w mundurze junaka w Krakowie i jego okolicach. W tym czasie aktywnie działał już w Armii Krajowej jako zaprzysiężony jej żołnierz. Odbył kurs dywersji prowadzony przez Jana Kowalkowskiego ps. "Halszka", a następnie instruował w tym zakresie w Piaskach Wielkich i okolicznych wsiach drużyny terenowe. Z końcem roku 1942 zwolniony z Baudienstu podjął pracę na Kolei Wschodniej na przetoku w Prokocimiu w charakterze łapacza wagonów naprowadzającego tabor na właściwy tor. Praca ta dawała również pewność swobodnego poruszania się, szczególnie w godzinach nocnych. Od wiosny 1943 r. został dowódcą osłony grupy osłony radiostacji "Wisła" w Golkowicach. W tym czasie również porzucił pracę na kolei i do stycznia 1945 r. prowadził już życie prawdziwego konspiratora. W domu przebywał sporadycznie (najwyżej raz w tygodniu), przy okazji spożywając posiłki i odbierając paczki pozostawione przez łączniczki z Krakowa. Pochłaniały go zadania: szkolenie, łączność pomiędzy Krakowem, a bazami radiostacji w Piaskach Wielkich i Golkowicach, magazynowanie sprzętu radiostacji, ukrywanie broni, nauka w podchorążówce. Pod koniec lipca 1944 r. podczas marszu na akcję w Krakowie został zatrzymany na Krzemionkach i jako osoba bez dokumentów aresztowany. Przesłuchiwany i bity w siedzibie gestapo na ul. Pomorskiej, trafił do aresztu na ul. Montelupich. Dzięki wstawiennictwu ojca - wachmistrza żandarmerii z czasów monarchii austro-węgierskiej udało się załatwić zwolnienie Mariana Jędy. Po tym czasie zajmował się już cały czas konspiracyjną działalnością w osłonie radiostacji "Wisła". To właśnie tego okresu dotyczą wspomnienia Jędy. Pisane dojrzałym, ale barwnym językiem, będą na pewno wspaniałą lekturą zarówno dla historyków krakowskiej konspiracji, ale również mieszkających współcześnie na opisywanych we wspomnieniach terenach - w szczególności na Piaskach Wielkich i Nowych, Kosocicach, Rajsku... Autor nie szczędzi przy szczegółowych opisach swoich przeżyć również komentarzy odnośnie ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej, w tym nastrojów panujących w społeczeństwie polskim.




