Zamach na dworcu kolejowym w Tarnowie

Zamach na dworcu kolejowym w Tarnowie


W ostatnich chwilach przed wybuchem II Wojny Światowej  swoją obecność na terenie Polski zaznaczyły grupy dywersyjne III Rzeszy. Jednym z głośniejszych przykładów był zamach bombowy na dworcu kolejowym w Tarnowie, który miał miejsce 28 sierpnia 1939 roku.

Tego dnia Antoni Guzy, mieszkaniec Bielska (zamieszkanego wówczas głównie przez Niemców), podłożył dwa ładunki wybuchowe w przechowalni bagażu. Eksplozja nastąpiła o godzinie 23.17 lub 23.18. Dzięki temu, że ze stacji parę minut wcześniej wyjechał pociąg z rezerwistami, a pociąg z Krakowa był opóźniony, zmniejszyła się liczba ofiar. Mimo to w wyniku eksplozji zginęło kilkanaście osób, a rannych zostało około czterdziestu. Sam zamachowiec przebywał wtedy na dworcu, oczekując na pociąg jadący do Krakowa, odjeżdżający po 23.  Spowodowało to jego zatrzymanie przez kolejarzy, a potem Policję.  Po przesłuchaniach następnego dnia wyjawił swoją rolę, a także udzielił informacji na temat siatki dywersyjnej do której należał. Okazało się, że wykonywał polecenia Karla Neumanna, który wręczył mu dwie walizki wypełnione ładunkami wybuchowymi, a także przekazał wytyczne postępowania.  Z zeznań bielszczanina Guzego, można wysnuć wniosek, iż nie wiedział o której godzinie nastąpi eksplozja, co tłumaczyło by jego obecność na peronie w chwili wybuchu.  Być może było to spowodowane tym, iż jego przełożony Neumann, chciał by poniósł śmierć w wyniku zamachu zacierając tym samym ślady.

Zamach na dworcu kolejowym w Tarnowie, był zaledwie preludium działalności dywersyjnej w Polsce. Potęgował jednak uczucie niepewności i strachu przed nadchodzącymi wydarzeniami. Kolejne dni, zwłaszcza po wybuchu wojny,  pokazały niestety skuteczność piątej kolumny w paraliżowaniu i utrudnianiu działań polskiego państwa. Wedle śledztwa prowadzonego przez Niemców podczas okupacji, Antoni Guzy został prawdopodobnie wywieziony z Tarnowa i rozstrzelany 4 września 1939 roku.