W zaciętym boju część 27. Wołyńskiej DP AK przerwała pierścień niemieckiego okrążenia w Lasach Mosurskich i Stęzarzyckich w rejonie linii kolejowej Luboml-Kowel. Akowcy skutecznie przekraczali linię kolejową do czasu, gdy od Lubomla nadjechał niemiecki improwizowany pociąg pancerny i zasypał przechodzące kolumny partyzantów gradem pocisków. Wówczas w szeregi polskie wkradło się zamieszanie. Z kotła wydostała się większość zgrupowania "Gromada". Jego żołnierze musieli stoczyć o poranku kolejny bój z niemiecką grupą pościgową. Dzięki umiejętnościom dowódczym mjr Jana Szatowskiego "Kowala", Polacy wyszli z tej walki zwycięsko. Pozostałe pododdziały Dywizji, którym nie udało się podczas nocy przedrzeć przez umocniony nasyp kolejowy, cofnęły się na południe, pozostając w saku.