Wywózki i zesłania w głąb Rosji, a później Związku Sowieckiego, jako forma represji wobec tych, którzy nie pogodzili się z niewolą narzucaną ze Wschodu, towarzyszyły nam przez wiele pokoleń. Przez ostatnie dwa i pół wieku utrwalały je literatura i malarstwo, co stanowiło także formę pamięci o rodakach, których wywieziono tysiące kilometrów od ojczyzny na rosyjskie bezkresy, a na ich bezimiennych grobach nikt nawet nie postawił krzyża.
Płacili oni najwyższą cenę za pragnienie wolności - z ich losem współgrają słowa wieszcza Zygmunta Krasińskiego: "Z Ojców mych ziemi, przez wroga wygnany/ Deptać musiałem obcych ludów łany/ I słyszeć z dala tych szatanów wycia/ Co ziemię moją okuli w kajdany!/ Jak Dant - przez piekło - przeszedłem za życia!".
Takie były też koleje losu ponad 25 tysięcy żołnierzy i oficerów Armii Krajowej oraz innych niepodległościowych formacji, którzy wywiezieni zostali do obozów w Związku Sowieckim po 1944 roku. Eliminując i unicestwiając niepodległościowe elity, Józef Stalin realizował plan pozbawienia Polski niepodległości i uczynienia z niej podległego sobie, zsowietyzowanego obszaru. Tylko do końca 1944 roku ok. 10 tysięcy żołnierzy AK, uczestników operacji "Burza" na Kresach, walczących w Wilnie, we Lwowie, w oddziałach 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, bijących się na Podlasiu i Lubelszczyźnie, zapakowano w bydlęce wagony i wywieziono na Wschód. Uwięzieni zostali w obozach pod Riazaniem, w Borowiczach, Ostaszkowie, Stalinogorsku, trafili także do Kaługi, Saratowa, Astrachania, Kutaisi, Swierdłowska, Czelabińska, a wielu z nich - za krąg polarny, do obozów Workuty, Archangielska i Murmańska.
W specłagrze nr 178 pod Riazaniem w latach 1944-1947 przetrzymywano prawie 2 700 Polaków, a wśród nich liczną kadrę dowódczą Armii Krajowej, m.in. gen. Aleksandra Krzyżanowskiego "Wilka" - dowódcę Okręgu Wilno AK; gen. Władysława Filipkowskiego "Jankę" - dowódcę Obszaru Lwów AK; gen. Kazimierza Tumidajskiego "Marcina" - dowódcę Okręgu Lublin AK; gen. Adama Świtalskiego "Dąbrowę" - dowódcę 3 Dywizji Piechoty AK; płk. Stefana Czerwińskiego "Promienia" - dowódcę 5 Dywizji Piechoty AK; ppłk. Hieronima Suszczyńskiego "Szeligę" - dowódcę 8 Dywizji Piechoty AK; gen. Ludwika Bittnera "Halkę" - dowódcę 9 Podlaskiej Dywizji AK i ppłk. Tadeusza Sztumberk-Rychtera "Żegotę" - dowódcę 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK.
W riazańskim łagrze, najprawdopodobniej ze względów propagandowych, warunki pobytu były nieco lepsze niż w pozostałych obozach. Pozwalało to więźniom na aktywność niespotykaną w innych miejscach - umożliwiono im zachowanie mundurów i stopni, a także prowadzenie działalności oświatowej i kulturalnej. Kilku rysowników, a wśród nich Jan Ptaszyński i ppor. Mieczysław Skrzypiński "Miazga" z 8 DP AK, wykonało ołówkiem portrety kilkuset oficerów i żołnierzy AK. Niewielki fragment tej wyjątkowej galerii - rysunkowe portrety riazańskich więźniów - przedstawiamy na wystawie w Muzeum Armii Krajowej im. gen. Emila Fieldorfa "Nila". Kopie tych portretów znajdują się w posiadaniu Biblioteki Jagiellońskiej, w zespole dokumentów przekazanych przez żonę jednego z więźniów tego obozu, Jerzego Polaczka. Ten więzień Riazania, dowódca kontrwywiadu AK we Lwowie, przez wiele lat w PRL, w czasach, gdy prawda o Armii Krajowej, a szczególnie jej powojennych losach, była nieobecna w oficjalnym życiu, gromadził relacje, wspomnienia i fotografie oraz rysunki łagierników z AK.
Mimo że specłagier 178 w porównaniu z innymi obozami był uważany za łagodny, kilkudziesięciu więźniów nie przeżyło pobytu w nim (wśród nich był gen. Kazimierz Tumidajski "Marcin"), a ci, którzy wrócili do kraju, byli ludzkimi wrakami, wycieńczonymi fizycznie i psychicznie. Wielu z nich wkrótce znalazło się w ubeckich więzieniach.



