Kombinezon lotniczy RAF-u

Kombinezon ten należał do lotnika z 34 dywizjonu SAAF, Sgt Ronalda Pithra, który odbywał lot ze zrzutem dla AK (placówka Cekinia 202 – Końskie) na samolocie Liberator EW250 z 34 Dywizjonu Południowoafrykańskich Sił Powietrznych w charakterze strzelca pokładowego.

Samolot został zestrzelony w nocy 16/17 października 1944 r. Zginęli: Lt Cullingwort – pilot, Lt Franklin – pilot, McLeod – nawigator, Lt Ray – Howett – radiotelegrafista, Sgt Speed – bombardier, Sgt Richmong – strzelec, Sgt Bowden – strzelec. Z ośmioosobowej załogi uratował się Sgt Pithr, który skoczył na spadochronie w pobliżu wsi Kocina – Czarkowy znajdujących się w widłach Wisły i Nidy. Pozostali są pochowani na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Ronald Pithr został uratowany przez AK i do końca okupacji niemieckiej był ukrywany. Po wylądowaniu na polach wsi Kocina rannym lotnikiem zajęli się miejscowi żołnierze Armii Krajowej. Został on ukryty w domu dowódcy oddziału partyzanckiego “Dominika-Kasia” inspektoratu miechowskiego, podobwodu Koszyce, st. Sierżanta Mieczysława Jańca ps. “Lot”. Zorganizowano natychmiastową pomoc lekarską (lotnik był poważnie ranny) oraz postarano się zapewnić maksimum bezpieczeństwa lotnikowi, ponieważ teren w tym czasie nasycony był oddziałami niemieckimi.

Rodzina Jańców, w domu której był ukrywany Pithr w całości ryzykowała życiem. W przypadku odkrycia faktu ukrywania lotnika Niemcy zastosowaliby z pewnością odpowiedzialność zbiorową. Po około pięciu tygodniach przewieziono lotnika do majątku Rachwałowice należącego do Ewy Gawrońskiej, jej syna inżyniera Henryka Gawrońskiego ps. “Grom”, będącego zastępcą oficera gospodarczego obwodu AK Koszyce oraz jego żony Idalli Gawrońskiej ps. “Ika”.

Po styczniu 1945 r. Pithr razem z rodziną Gawrońskich, którzy zmuszeni byli opuścić majątek na skutek jego parcelacji w ramach reformy rolnej udał się do Krakowa. Tam zgłosił się do punktu rejestracyjnego dla żołnierzy alianckich. Drogą przez Odessę, Kair przewieziono go do Londynu.

Po wojnie Ronald Pithr został nauczycielem matematyki w College w Lowes k/Brighton. Rodzina nieżyjącego już lotnika kilka lat temu odwiedziła Muzeum AK oglądając z pietyzmem eksponowane pamiątki po swoim przodku oraz świadectwa pomocy żołnierzy AK dla alianckiego lotnika. 

Oglądając kombinezon należy zwrócić uwagę na dziurę w okolicach prawej piersi – ślad ranienia odłamkiem pocisku z broni pokładowej nocnego myśliwca Luftwaffe, który to odłamek także znajduje się w zbiorach MAK.

Kombinezon ten, jak również wspomniany odłamek i elementy zestrzelonego “Liberatora” są darem Pana Jacka Jańca.

Nr inw. MAK/1106/M