#5 Monte Cassino – kolejny odcinek z serii #zostańwdomu z #MuzeumAK

#5 Monte Cassino – kolejny odcinek z serii #zostańwdomu z #MuzeumAK


 

18 maja 1944 r., w godzinach porannych, żołnierski patrol z 12. Pułku Ułanów Podolskich, wywiesił biało-czerwoną flagę w ruinach klasztornych. Fakt ten manifestował zakończenie  jednej z najdłużej trwającej batalii II wojny światowej, zakończonej zwycięstwem dla zachodnich aliantów, a mianowicie bitwy o Monte Cassino.

Wzgórze Cassino położone jest w środkowych Włoszech. Na jego szczycie, już w VI wieku  Benedykt z Nursji założył klasztor – z czasem opactwo przerodziło się w potężną, majestatyczną budowlę o warownym charakterze. Na przełomie lat 1943/1944, z uwagi na swe strategiczne położenie na szlaku komunikacyjnym, łączącym Neapol z Rzymem, stało się istotnym punktem w systemie niemieckiej obrony – tzw. Linii Gustawa, którą utworzono z myślą o zablokowaniu drogi alianckim dywizjom, zmierzającym do Rzymu. Przebicie się sił sprzymierzonych przez linię tej niemieckiej obrony, w wymiernym stopniu przybliżało ich do zajęcia Wiecznego Miasta.

Próba zdobycia bronionego przez Niemców wzgórza, przerodziła się w cykl czterech niezwykle zaciętych i krwawych bitew, czyniąc z niej najdłuższą i najcięższą kampanię, jaką alianci na europejskiej ziemi zmuszeni zostali stoczyć przeciwko Wehrmachtowi.

Rozpoczęty w połowie stycznia 1944 r. pierwszy etap zdobycia Monte Cassino, zakończył się wraz z końcem pierwszej dekady następnego miesiąca i przypominał w swym charakterze szereg karkołomnych, czy wręcz rozpaczliwych szturmów alianckich oddziałów. Ich konfrontacja z dobrze okopanymi i umiejętnie przygotowanymi oraz co równie ważne, zahartowanymi w boju niemieckimi żołnierzami, zakończyła się gorzką porażką, dodatkowo okupioną olbrzymimi, wielotysięcznymi stratami ludzkimi, dochodzącymi w niektórych pułkach nawet do 80% strat osobowych. Ciężar walk w tym pierwszym etapie zmagań o Monte Cassino wzięły na siebie dywizje armii amerykańskiej i brytyjskiej, jak również algierska i tunezyjska, wchodzące w skład Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego.

Druga próba zdobycia wzgórza rozpoczęła się 15 lutego od wielogodzinnego nalotu bombowego, podczas którego zniszczeniu uległ wspomniany wcześniej zabytkowy kompleks klasztorny. Po bombardowaniu, przystępujący do kolejnych szturmów Nowozelandczycy, Hindusi, Brytyjczycy, jak i Amerykanie, nie zdołali przedrzeć się do celu przez wzmocnione w międzyczasie linie niemieckiej obrony, w które wpisały się również rumowiska wzgórza klasztornego. Trwająca 4 dni operacja zakończyła się niepowodzeniem.

Trzecie natarcie sprzymierzonych rozpoczęło się 15 marca, czyli po blisko miesięcznej przerwie. Operację rozpoczął huraganowy nalot dokonany przez alianckie samoloty, które oprócz miejsc obsadzonych przez siły nieprzyjaciela, obrzuciły bombami własne pozycje, jak i obiekty cywilne, czego przykładem było zrównanie z ziemią miasteczka Cassino. Również tym razem, trwająca 11 dni próba zdobycia zakończyła się fiaskiem. Zacięte walki, odbywające się przy relatywnie dużym zaangażowaniu po stronie sprzymierzonych formacji pancernych i broni artyleryjskiej, nie przyniosły pokładanego w tym przedsięwzięciu sukcesu strategicznego. Monte Cassino nadal pozostawało w rękach Niemców, a droga na Rzym była w dalszym ciągu zablokowana. Dowództwo sił sprzymierzonych martwiły również szybko rosnące straty, zarówno ludzkie, jak i w sprzęcie.

W nocy 11/12 maja 1944 r. rozpoczęła się czwarta próba zajęcia omawianej przestrzeni. Tym razem do walki zaangażowani zostali polscy żołnierze z II Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, dowodzonego przez gen. Władysława Andersa. Wówczas to na sąsiadujące z kompleksem klasztornym wzgórza, z zamiarem ich zajęcia, ruszyły bataliony 5. Kresowej Dywizji Piechoty gen. Nikodema Sulika oraz 3. Dywizji Strzelców Karpackich gen. Bronisława Ducha. Wsparcie dla natarcia stanowił ostrzał artyleryjski oraz bombardowanie lotnicze niemieckich pozycji. Niestety, dobrze zabarykadowani wśród skał niemieccy żołnierze, przy użyciu broni maszynowej, dział artyleryjskich i moździerzy, stawili skuteczny ogier zaporowy. Po trwających kilkanaście godzin próbach opanowania celów, polskie jednostki, które doznały olbrzymich strat osobowych, w trakcie następnego dnia, czyli 12 maja, wycofały się na pozycje wyjściowe. Wysiłek Polaków nie poszedł jednak na marne, gdyż związanie przez nich niemieckich sił na wzgórzach, umożliwiło XIII korpusowi brytyjskiemu włamanie się w dolinę Lirii, sforsowanie rzeki Rapido i uchwycenie na niej przyczółków. Kolejny szturm polskich batalionów, wchodzących w skład wspomnianych wcześniej dywizji, na niemieckie pozycje miał miejsce 16 maja – tym razem dokonano tego w porze dnia, z zastosowaniem nowej taktyki. Atakowano nie jak poprzednio falami batalionów, lecz luźniejszymi, bardziej samodzielnymi, szturmowymi grupami piechoty, wspartej dość solidnie formacjami broni ciężkiej. Trwające dwa dni ciężkie i krwawe walki Polaków, kończyły się sukcesywnym opanowaniem przez nich szeregu bastionów  niemieckiej obrony, zainstalowanych na kilku wzgórzach masywu, a ostatecznie zajęciem Monte Cassino 18 maja 1944 r. w godzinach porannych. Sukces nie był jednoznaczny z końcem walk naszych żołnierzy w tym rejonie, gdyż w tym czasie walkę o ostateczne zdobycie wzgórza San Angelo, kontynuował 14. Wileński Batalion Strzelców, wchodzący w skład 5. Kresowej Dywizji Piechoty. Po około dziesięciogodzinnej walce ten punkt został zdobyty, a następnego dnia rano 15. Batalion zajął wzgórze nr 575. Ostatecznie 19 maja 1944 r., masyw wokół Monte Cassino został opanowany przez polskich żołnierzy.

Sukces Polaków bezpośrednio pozwolił XIII Korpusowi brytyjskiemu wkroczyć do doliny rzeki Lirii bez obaw, że ich północne skrzydło spotka kontratak z rejonu Monte Cassino. W nieodległej zresztą perspektywie, wyczyn polskich żołnierzy pozwolił sprzymierzonym kontynuować natarcie w kierunku Rzymu, który wyzwolony został 4 czerwca. Koszt, jakim Polacy okupili swe zwycięstwo, wyniósł 924 poległych, 2930 rannych oraz 345 zaginionych.