26 maja 2026 r. prezentowaną w MAK wystawę "Riazańczycy. AK w łagrach" odwiedziła Bożena Kisiel, córka jednego z jej bohaterów por. Witolda Kisiela. Pani Bożena specjalnie przyjechała w tym celu z Gdańska.
- Dowiedziałam się o wystawie od znajomego z Instytutu Pamięci Narodowej, który powiedział mi, że jest na niej mój ojciec. Wybrałam się więc do Krakowa, żeby ją obejrzeć - mówi pani Bożena, która w mieszka w Gdańsku i kieruje tam Towarzystwem Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej. Rzeczywiście, częścią ekspozycji jest dużych rozmiarów portret por. Kisiela, narysowany 19 stycznia 1946 r. w obozie w Riazaniu przez Jana Ptasińskiego i zaopatrzony w sentencję: "Trudniej jest wykazać hart ducha w niewoli, niż na polu walki". Obok rysunku na tablicy autorzy wystawy umieścili krótki biogram porucznika.
Co ciekawe, pani Bożena znalazła na wystawie wizerunki wielu akowców znanych jej z wizyt w domu rodzinnych, gdy przychodzili w odwiedziny do ojca. Znała na przykład kpt. Witolda Kiewlicza, dowódcę 36. Brygady Armii Krajowej "Żejmiana", którego duży portret otwiera wystawę.
- Znałam go od trochę innej strony, to znaczy od strony jego talentów malarskich. Potrafił na przykład malować ten sam obraz jednocześnie dwiema rękami. Mam w domu sporo jego rysunków, bo na święta Bożego Narodzenia przysyłał kartki narysowane przez siebie. Jedną z jego akwareli przekazałam do studenckiego stowarzyszenia Konwent Polonia w Gdańsku - opowiada pani Bożena.
Pani Bożena podzieliła się z nami kilkoma wspomnieniami o swoim ojcu. - Dla ojca udział w AK i pobyt w łagrze w Riazaniu to było chyba najważniejsze doświadczenie życiowe. Na uroczystości w naszym domu przychodziło wielu kolegów taty z AK. Zawsze nadchodził taki moment, że ojciec wstawał i zaczynał śpiewać obozową pieśń z Riazania pod tytułem "Chata".
- Mam wrażenie, że działalność w środowisku kombatanckim wileńskich akowców i kontakty z kolegami trochę go odciągały od rodziny. I wreszcie moment podsumowujący jego los: gdy umierał, to już mnie nie poznawał. Uznał mnie natomiast za... swojego adiutanta. Wtedy dotarło do mnie, jakie ważne było to dla niego przeżycie, że odchodząc z tego świata myślał, że jest w partyzantce i walczy - wspomina pani Irena.
- Ojciec po wojnie działalności antypaństwowej nie prowadził, ale i tak interesowało się nim UB. Mieszkaliśmy w Gdańsku i w 1956 r. zostaliśmy wysiedleni - na odległość 200 km od tego miasta. Koledzy ojca załatwili jednak cofnięcie nakazu, choć tylko czasowo. Do dziś mam pismo stwierdzające, że "odwołuje się nakaz wyjazdu do odwołania". Ojciec zmarł w 1973 r. W tamtym czasie o wileńskiej AK się nie mówiło, ale ja specjalnie na jego nagrobku umieściłam napis, że był w Armii Krajowej w Wilnie - dodaje.
Witold Kisiel urodził się 28 marca 1909 r. w miejscowości Ostrowlany. Uczył się w Gimnazjum Ogólnokształcącym w Dziśnie. Następnie rozpoczął studia na Wydziale Prawa i Nauk Społecznych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. W międzyczasie w latach 1930-1931 ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty przy 81. Pułku Piechoty w Grodnie. W 1933 r. przerwał studia, opuścił Wilno i przeprowadził się do Gdyni, gdzie podjął pracę zarobkową w zarządzie portu.
W kampanii wrześniowej 1939 r. uczestniczył w 59. Pułku Piechoty. Walczył w obronie Warszawy. Podczas przekraczania granicy polsko-rumuńskiej został aresztowany przez Sowietów i uwięziony we Lwowie. W czasie bombardowania miasta przez lotnictwo niemieckie w czerwcu 1941 r. zbiegł z więzienia. Udał się w rodzinne strony na Wileńszczyznę i pracował tam fizycznie. Podczas okupacji niemieckiej w latach 1941-1943 przebywał we wsi Jandziłowo (powiat Brasław) i pomagał w gospodarstwie rodziców.
Od jesieni 1943 r. zaangażował się w pracę konspiracyjną w Armii Krajowej. Tworzył siatkę konspiracyjną w powiatach wilejskim, oszmiańskim i brasławskim. Werbował nowych członków spośród polskiej ludności zamieszkałej w okolicznych wsiach, przygotowywał ich do konspiracji, prowadził szkolenia wojskowe, zdobywał broń, zbierał informacje o oddziałach partyzantki sowieckiej.
Gdy powstała 23. Brasławska Brygada AK por. Witold Kisiel ps. "Światołdycz" został zastępcą dowódcy, a następnie od czerwca 1944 r. jej dowódcą. Brygada wzięła udział w wielu akcjach przeciwko Niemcom, w tym w Operacji "Ostra Brama". W lipcu 1944 r. po zajęciu Wilna przez Sowietów por. Kisiel wraz z innymi oficerami AK został podstępnie aresztowany przez NKWD w Boguszach i 11 września 1944 r. wywieziony do obozu w Riazaniu. Po nieudanej próbie ucieczki i strajku głodowym przeniesiono go do obozu koło Wołogdy. 3 listopada 1947 r. wrócił stamtąd do Polski.
Zamieszkał w Gdańsku, gdzie podjął pracę zawodową w zarządzie portu. Utrzymywał liczne kontakty z byłymi żołnierzami wileńskiej AK. To sprawiło, że znalazł się w zainteresowaniu SB i był inwigilowany. Zmarł 12 grudnia 1973 r., został pochowany na Cmentarzu Komunalnym "Srebrzysko" w Gdańsku.
Jego córka, która jest prezesem Oddziału Pomorskiego Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej, chciałaby przenieść wystawę "Riazańczycy. AK w łagrach" do Gdańska i zaprezentować ją tam potomkom wileńskich akowców, w tym potomkom riazańczyków, których po wojnie sporo mieszkało na Wybrzeżu. Być może wystawa zostanie pokazana na Wydziale Historii Uniwersytetu Gdańskiego, z którym Towarzystwo już wcześniej współpracowało.
Bożena Kisiel urodziła się 3 listopada 1943 r. w Jundziłłowie (dziś na Białorusi). Z matką i bratem spędziła okupację na Wileńszczyźnie oraz w Jundziłłowie. Od 1945 r. mieszkała w Polsce, od 1951 w Gdańsku. Jest psychologiem, terapeutką, działaczką społeczną, prekursorką nowoczesnych metod terapii dla osób z niepełnosprawnościami. Od 2011 r. kieruje Oddziałem Pomorskim Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej.
Tekst i fot.: Paweł Stachnik








