fbpx
Wystawa czasowa „Bracia Krajewscy w walce. Póki sił nam starczy” – kod QR „Akcja N”

Wystawa czasowa „Bracia Krajewscy w walce. Póki sił nam starczy” – kod QR „Akcja N”

Tekst powstał na potrzeby wystawy czasowej „Bracia Krajewscy w walce. Póki sił nam starczy”.

Akcja „N” polegała na psychologicznej dywersji wśród Niemców. Zajmowali się nią uczeni, dziennikarze, pisarze i plastycy skupieni w Biurze Informacji i Propagandy Komendy Głównej Armii Krajowej. Redagowano wtedy osiem, dziewięć czasopism. Rozpowszechniano też broszury, ulotki i plakaty w języku niemieckim, rzekomo wydawane przez niemieckich antyfaszystów. W latach 1941-1944 zredagowano ponad milion egzemplarzy wydawnictw rozpowszechnianych przez własną sieć kolportażu na terenach od okupowanej Francji po front wschodni.

Sieć kolportażu zbudowana była w oparciu o dawne grupy harcerskie i – podobnie jak w powstaniu styczniowym  –  powiązania rodzinne. Zwerbowany przez „Wrzosa” do akcji „N” kuzyn jego żony, wtedy jeszcze uczeń a przedwojenny harcerz Stefan Rozpędek ps. Żbik w swoich opublikowanych wspomnieniach („Znad Strawy i Wisły”, Warszawa 2002 r.) tak go charakteryzował:

To było w 1941 roku. Pewnego dnia przyszedł do domu rodziców nasz nowy kuzyn, Wacek. Pochodził z Łodzi, dlatego wiedziano o nim tylko to, co opowiadała o nim kuzynka, z którą niedawno się ożenił. Wacek był przez wszystkich bardzo lubiany. Zawsze w dobrym humorze, na przyjęciach rodzinnych śpiewał piosenki… Były to głównie piosenki harcerskie. Harcerstwo było jego pasją i był ponoć harcerzem „wysokiego stopnia”. Wspomnienie o tym, że był lubiany i wesołego usposobienia jest powszechne i wielokrotnie powtarzane wśród osób, które znały Wacława.

„Żbik” pisze dalej o akcji „N”: Zasad konspiracji uczył nas Wacek. Potem dostaliśmy od niego książkę o takich zasadach. Książka ta zawierała dużo wskazówek i rad. Później przekonałem się, że gdyby wszyscy, którzy działali w konspiracji, przestrzegali tych zasad, na pewno byłoby dużo mniej wpadek. […] Pewnego dnia otrzymaliśmy większy plik gazetek w języku niemieckim. Były to gazetki, które donosiły o wszystkich zdarzeniach przemilczanych przez propagandę niemiecką, a które mogły osłabić ducha Niemców. Te gazetki musieliśmy dostarczyć do środowisk niemieckich. Miejsca dostarczania mieliśmy wybrać sami. Wybraliśmy szpital, gdzie leżeli niemieccy wojskowi.

Przez ręce „Wrzosa” przechodził: „Der Hammer” przeznaczony dla ludności cywilnej Trzeciej Rzeszy oraz „Der Soldat” – organ redagowany jakoby przez antyhitlerowską grupę oficerów Wehrmachtu. Akcja „N” była jednym z najbardziej zakonspirowanych działań Armii Krajowej. Utrzymywana była nie tylko w tajemnicy przed Niemcami, ale też Polakami. „Podwójna konspiracja” (T. Żenczykowski) okazała się bardzo skuteczna (ograniczenie do minimum wpadek), do tego stopnia, że wywiad AK donosił o istnieniu ugrupowań antyhitlerowskich w Wehrmachcie, co wywoływało rozbawienie w Komendzie Głównej. Często w obrębie jednej miejscowości istniało kilka komórek działających niezależnie i które pozostawały sobie nieznane, co utrudnia dzisiaj odtworzenie struktur i przebiegu akcji.