Akcja “Panienka”

Akcja “Panienka”


Do  zadań Armii Krajowej (AK) należała walka z okupacyjnym terrorem. Realizowano ją m.in. poprzez organizowanie akcji wymierzonych w szczególnie szkodliwych jego przedstawicieli (wskazywanych imiennie). Od połowy 1943 r., zgodnie z wytycznymi Komendanta Głównego AK, gen. bryg. Tadeusza Komorowskiego,  przeprowadzono szereg takich ataków.

Jedna z takich akcji o kryptonimie „Panienka”, zorganizowana została 4 marca 1944 r. w Warszawie.    Tego dnia celem żołnierzy Kedywu AK był Oberwachtmeister Karl Schmalz z ochrony kolei na Dworcu Zachodnim.

Akcja rozpoczęła się o godzinie 11 i przeprowadzona została w wartowni przez grupę szturmową dowodzoną przez Kazimierza Jakubowskiego ps. „Kazik”. Jak wspominał jeden z jej uczestników, Stanisław Likiernik, Karl Schmalz Był to [funkcjonariusz] Bahnschutz, który zastrzelił sto dwadzieścia, czy sto trzydzieści osób. „Panienka”, bo przebierał się za kobietę i chodził tam, gdzie dzieci i kobiety zrzucały węgiel z wagonów, podchodził cichutko, wyciągał pistolet maszynowy i „ratatata”. Został skazany na śmierć, wiedział o tym. Obok Dworca Zachodniego, pośrodku torów stała mała wartownia, otoczona drutami kolczastymi. „Panienka” nikogo nie wpuszczał tam. Jak go „zrobić” bez strat? Wymyśliliśmy, że dwóch Niemców – jeden mundur mieliśmy, a drugi trzeba było zdobyć – żołnierz i żandarm niemiecki prowadzą złodzieja w łachmanach na wachę. To Janek Barczewski [„Janek”] i Krzysztof Sobieszczański [„Kolumb”] prowadzili Antka Wojciechowskiego [„Antka”], kopiąc go po drodze.[…] Wprowadzili złodzieja do wachy. „Panienka” był zadowolony, że miał nową ofiarę do torturowania Z drugiej strony torów było przedsiębiorstwo budowlane, oddzielone od torów płotem drewnianym, w którym zrobiliśmy dziurę. Chwilę przed wejściem od frontu „żołnierzy” ze „złodziejem” wyskoczyliśmy zza płotu.   

Niemieccy funkcjonariusze, na widok wkraczających próbowali chwycić za broń. Było jednak za późno, bowiem do  akcji wkroczyli przebrani konspiratorzy, którzy oprócz „Panenki” rozstrzelali jeszcze 4 osoby. Pozostawili przy życiu jednego mężczyznę, ubranego w cywilne ubranie. Wprowadził on konspiratorów w błąd, bowiem był niemieckim funkcjonariuszem. Co skończyło się  tragiczne dla Kazimierza Jakubowskiego, który później został przez niego rozpoznany  w trakcie jazdy tramwajem.

W wyniku akcji, trwającej zaledwie 8 minut,  podziemie zdobyło znaczne zasoby m.in. broń i wyposażenie.

Co ciekawe,  Krzysztof Sobieszczański, jeden z uczestników akcji,  był pierwowzorem głównego bohatera powieści „Kolumbowie. Rocznik 20” autorstwa Romana Bratnego.

 

fot. Krzysztof Sobieszczański ps. Kolumb, źródło: domena publiczna