Pacyfikacja na Dąbiu

Pacyfikacja na Dąbiu


Front wschodni zbliżał się do Krakowa. 15 stycznia 1945 r. w mieście słychać było salwy artyleryjskie. Dzień był mroźny, a na ulicach leżał śnieg. Nad ranem na krakowskim Dąbiu – dzielnicy robotniczej przyległej bezpośrednio do wijącej się przez miasto Wisły – Niemcy obstawili ulice, a na podwórzach kamienic pojawiły się patrole z psami. Nakazywano Polakom opuszczać swoje mieszkania. Po wylegitymowaniu Polaków idących do pracy, część z nich została zatrzymana.

Powszechnie sądzono, że jest to kolejna łapanka mająca na celu zmuszenie do kopania rowów przeciwczołgowych i przeciwlotniczych. Jednak Polaków zgromadzono w Barze Rybackim przy ul. Grzegórzeckiej. W mieszkaniu Koprowskich na rogu ulic Miedzianej i Kruczej gestapo prowadziło przesłuchania oraz weryfikację dokumentów. Około południa przyjechał niemiecki autobus z więzienia przy ul. Montelupich. Więźniów oraz Dąbian zaprowadzono na wiślany wał i nakazano wszystkim położyć się twarzą do ziemi. Następnie każdą osobą mordowano strzałem w tył głowy. Przedłużająca się egzekucja zaalarmowała mieszkańców dzielnicy. Egzekucję przeżył jeden skazany – Jan Hajduga.

fot. Pomnik i grób ofiar pacyfikacji na Dąbiu (fot. Mateusz Gawlik)